Ostatnio w duszy grają nam celtyckie klimaty, więc i wycieczka będzie w kierunku Zielonej Wyspy. I to ZA FREE! Nie musicie ruszać grosza z pięćsetplusa. Ba! Nie musicie nawet pakować wałówki… Za to czeka Was przygoda pełna chaszczy i zagubionych szlaków, piękne widoki, tajemnicze leśne labirynty oraz dziko biegające konie.

Trasa: Brzoskwinia – czarny szlak – Nielepice – zielony szlak – czerwony szlak – Brzoskwinia
Start i Meta: Parking w okolicy OSP Brzoskwinia  (https://goo.gl/maps/tFUooQt5GtN2)
Dostępność dla wózków: Tak (na odcinku Brzoskwinia – Nielepice; rowerowy szlak czerwony + szlak czarny*)

Nasza Irlandia zaczyna się 10 kilometrów od Krakowa, w centrum wsi o smacznej nazwie Brzoskwinia. Żeby odnaleźć jej małopolską duszę, ruszyliśmy zwartą brygadą (czyt. bandą dorosłych i niekończącą się ilością dzieciaków) spod siedziby OSP czarnym szlakiem w kierunku północnego wzgórza. Po kilku minutach wędrówki, za ostatnim domem, pożegnaliśmy się z asfaltem, a wiejska urokliwa droga powiodła nas pośród kolorowych pól i sadów. Tak się składa, że jesień w pełnym rozkwicie, to i na drzewach owocowych pełnia dobrodziejstw dla krakowskich sknerusów (mówiliśmy, że można ruszyć bez kilograma kanapek w plecaku!). Zatrzymaliśmy się więc na krótki przystanek, żeby uzupełnić brzuchy i kieszenie jabłkami, orzechami oraz gruszkami – wiadomo, znalezione (nie kradzione!) smakuje lepiej.

[/vc_column][/vc_row]

Po udanych łowach można było ruszyć dalej z azymutem na widoczny księżyc, a ze słońcem i startującymi samolotami za plecami.
Po tym jak zdobyliśmy pierwsze małe wzniesienie i domyśliliśy się na podstawie mapy, w którym kierunku przebiega dalej szlak (bo samego szlaku ani widu, ani słychu), ruszamy wprost przed siebie, kamienistą ścieżką w dół. I jeśli drzemie w Was dusza pradawnego Celta, to w tym momencie powinna Wam rozbrzmieć w sercu Whiskey in the jar na widok tego, co przed Wami. Oczom Waszym albowiem ukaże się malownicza zielona dolina, pocięta płotami pastwisk, urozmaicona łagodnymi wzgórzami i leniwie przechadzającymi się po nich Hucułami.

Niemożliwe? A jednak!

Gdy już nasycicie wzrok i duszę tymi niecodziennymi widokami, to na grzbiecie wzgórza Dymniok znajdującego się tuż przed Wami, dojrzycie wysoką na około 8 metrów skałę z krzyżem o nazwie… Skała z Krzyżem (sic!). I choć szlak ją omija, polecamy  wspiąć się na górę (dorośli po dorosłemu – drogą; dzieci po dziecięcemu – na dziko przez krzaki), bo rozciąga się stamtąd uroczy widok na… wszystko 🙂 Na naszą małopolską Irlandię, na Wyżynę Olkuską, na okoliczne lasy, łąki, pola i na startujące samoloty.

Ważna informacja! U stóp skały można też zatrzymać się na krótką przerwę i spożyć to, co się w międzyczasie uzbierało; można też rozpalić ognisko (a przy okazji zaliczyć spotkanie ze Strażą Pożarną – atrakcja dla latorośli, koszt dla rodziców ;)), jak tylko uda Wam się złapać coś, co się nadaje do upieczenia… Nie, dzieci nie pieczemy, to widoczne miejsce jest!

Mogliśmy wrócić tą samą drogą do szlaku, ale że wracać się nie lubimy, a poza tym chcieliśmy sobie skrócić drogę, poszliśmy tam, gdzie nam się wydawało, że iść powinniśmy i… skończyło się jak zwykle – wylądowaliśmy na prywatnym podwórku. Postanowiliśmy jednak cicho i niepostrzeżenie przemknąć się przez nie (sami sobie to cicho i niepostrzeżenie w wykonaniu s z ó s t k i  dorosłych i  s i ó d e m k i  dzieci wyobraźcie), ale zdradziły nas ujadające psy i kraczące wrony (bo przecież nie dzika chałastra małych pomiotów). Nie pozostało nam nic innego niż w ekspresowym tempie dopaść furtki w płocie i zanosić modły do celtyckich bogów, by była otwarta. Prośby zostały wysłuchane, drzwi otwarte, szlak znaleziony, droga skrócona – a więc Alleluja i do przodu! jak mówi klasyk.  Dodajmy, że miejscowi to niemal rodowici Irlandczycy – mili i serdeczni, bo nikt nas nie przegonił i bejsbolem nie ganiał 🙂

W centrum Nielepic (bo tak się nazywa wioska, do której trafiliśmy), obok starej studni, znaleźliśmy pięknie opisaną tablicę ze szlakami. Zlokalizowaliśmy się na niej, a następnie zlokalizowaliśmy przebieg naszej dalszej drogi. I w tym miejscu wycieczki kończy się cywilizowane wędrowanie, a zaczyna droga na oślep. Czeka Was tutaj sprawdzian Waszych zdolności wywiadowczo (poszukiwanie oznaczeń szlaku!) – traperskich (nieprzetarte ścieżki, nieprzebyte zarośla).

Ruszyliśmy zielonym szlakiem w stronę Jurajskiego Raju (czymkolwiek miał on być). Okazało się, że szumnie oznaczony w centrum wsi, gubi się tuż za pierwszym zakrętem, a następnie zachowuje się jak tyczony przez ślepego geodetę – pijaka, który z uporem maniaka tyczył przez dziką dżunglę i krzoki, gdy tymczasem zwyczajowo wydeptana przez tubylców ścieżka przebiega tuż obok. Ale co tam. Dla prawdziwych traperów i odkrywców nie ma przecież barier nie do pokonania, więc wytrwaliśmy i nie zraziły nas nawet cierniste krzewy, zarośnięta ścieżka (po której trzeba się było czołgać, żeby przypadkiem nie załapać pasażera na gapę) i obsunięty grunt.

W nagrodę dotarliśmy do owego tajemniczego Raju, który w najlepszym przypadku okazał się… hmm… jeśli nie piekłem, to przynajmniej czyśćcem funduszy unijnych. Na zboczu Bukowej Góry wybudowano dziwne COŚ (czy tam „SIOŚ”, jak mówią co poniektórzy uczestnicy wycieczki), co miało wyjść fajnie, a wyszło jak zwykle. Otóż na miejscu zastaliśmy konstrukcję drewnianą z dużą ilością tablic edukacyjnych (wygląda na to, że ważniejsza była ilość niż jakość, bo kilka z nich się powtarzało), mającą służyć bogato i zawile opisanym celom edukacyjnym, a służącą faktycznie dzikom do rycia, pijakom do obsikiwania i pozostawiania pustych butelek, a przypadkowym wycieczkom do zastanawiania się, komu to służy… (link do projektu znajdziecie pod wpisem). Nieukrywamy, że to miejsce bardzo nas zawiodło i rozczarowało – zapomniane przez Boga i gminę Zabierzów, mocno zaniedbane i niebezpieczne dla małych dzieci (wystające gwoździe, porozbijane szkło).

Najfajniejszą atrakcję znaleźliśmy nieco dalej i nieco niżej (ale najpierw długo szukaliśmy szlaku, kręcąc się po lesie). Jaskinia Pańskie Kąty znajduje się na wschodnim zboczu Bukowej Góry. Mająca formę korytarza o długości około 13 m zakończona jest niewielkim wylotem położonym powyżej wejścia. Pod żadnym pozorem jaskini nie można zwiedzać samemu, ale dzieciaki i tak były zadowolone, wymyślając coraz to dziwniejsze teorie na temat mieszkańców tejże groty.

W końcu, po definitywnym zgubieniu szlaku, przedzierając się przez chabazie i krzaki, trafiliśmy na drogę, którą doszliśmy tam, gdzie zamierzaliśmy, a więc na parking w centrum Brzoskwini. Tym razem szliśmy czerwonym szlakiem rowerowym, kierując się w stronę radaru (charakterystyczna kula na horyzoncie), mijając po lewej stronie irlandzką duszę Nielepic.

Moglibyśmy sporo ponarzekać na jakość i oznakowanie szlaku (a raczej brak oznakowania i brak jakości), na niegospodarność gminy Zabierzów, na wszystkie te internetowe obiecanki-cacanki Jurajskiego Raju, ale w sumie… to była naprawdę udana wycieczka w doborowym towarzystwie:)

Ostatecznie wszystkie niedogodności trasy będą z kategorii urozmaicających i zapadających w pamięć, bo przecież byłoby nudno wędrować tak bez przygód, prawda?

INFORMACJE PRAKTYCZNE:
  1. Przebieg trasy:
    OSP Brzoskwinia – czarnym szlakiem aż do Skały z Krzyżem – następnie szlakiem niebieskim przez centrum Nielepic (uwaga! odbija w lewo) do Pańskich Kątów (oznaczone na mapie ikoną szałasu; uwaga! oznaczenia pourywane i łatwo się zgubić; rozglądajcie się uważanie po drzewach i krzakach) – następnie kontynuujemy szlakiem niebieskim lub staramy się ze szlaku zielonego śmignąć przez las na szlak rowerowy czerwony – utwardzoną drogą dochodzimy do OSP Brzoskwinia.
  2. Większość opisanej powyżej trasy jest niedostępna dla wózków dziecięcych, ale mamy dla Was SUPER alternatywę: parkujecie samochód w centrum Brzoskiwni, a następnie udajecie się w kierunku czerwonego szlaku rowerowego (w górę za OSP, boczną drogą). Droga utwardzona, choć miejscami nieco kamienista. Dobry wózek da sobie radę 🙂 Możecie też uciec na szlak czarny prowadzący w kierunku Skały z Krzyżem. Czeka na Was bardzo przyjemna i widokowa trasa, z dala od miastowego zgiełku. No i Hucuły 😉
CIEKAWE MIEJSCE W SIECI, KTÓRE TRZEBA / WARTO ODWIEDZIĆ PRZED WĘDRÓWKĄ:

Mapa szlaków Gminy Zabierzów >>

Przewodnik po Gminie Zabierzów (mnóstwo fajnych informacji, choć nie zawsze aktualnych) >>

Stadnina Koni Huculskich w Nielepicach (miejsce z sercem i duszą, odwiedźcie koniecznie!) >>

MACIE OCHOTĘ NA WIĘCEJ?

Sprawdźcie nasze inne propozycje na jednodniową wycieczkę po okolicach Krakowa i małopolski, klikając na poniższy link:

Dreptankowe jednodniowe wycieczki po okolicach Krakowa dla całej rodziny >>

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o