Proponujemy wam wycieczkę, którą możecie rozpocząć zdobywanie Tatr Wysokich wraz z dziećmi. Szlak nie jest bardzo wymagający. Jeśli przez całe lato zdobywaliście kondycję w niższych górach, to i tutaj dacie radę (6-, 7- i 10-latki doszły i zeszły bez najmniejszych trudności, 2-latek musiał być niesiony całą drogę).
Ogromną zaletą trasy, są punkty charakterystyczne (Kaplica, Polana, Szczyt), które wyznaczają rytm wędrówce (i stanowią fajne wyzwania motywacyjne).


Trasa: Parking Zazdnia – niebieski szlak na Rusinową Polanę przez Wiktorówki – zielony szlak na Gęsią Szyję. Powrót tą samą drogą
Start i meta: Parking w Zazadniej – https://goo.gl/maps/vnckwzHrpoq2jyFd7
Dostępność dla wózków: Tylko na początkowej części trasy (od Parkingu do Kaplicy na niebieskim szlaku), potem tylko nosidło lub chusta.


Tatry z dziećmi – czyli jak to się zaczęło

Kiedy nasze dzieci pierwszy raz zobaczyły Tatry na własne oczy (na Zakopiance, gdzieś między Rabką a Nowy Targiem), były przekonane, że to Himalaje. Od tamtej pory temat wycieczki na Rysy nieustannie wracał we wszystkich wyjazdowych planach.

Ale z Tatrami – wiadomo – jak z dziewczyną w podstawówce: bardzo Ci się podoba, ale za każdym razem, jak chcesz podejść, to się okazuje, że otacza ją grono koleżanek i na krótkie sam na sam trzeba się zaczaić.

Zależało nam bardzo, więc się zaczailiśmy! Dokładnie rok temu, w święto Wszystkich Świętych, kiedy Kraków tonął we mgle smogu i zniczowego dymu, my ruszyliśmy w najwyższe góry naszego świata 🙂

Pierwszy raz w życiu przejechaliśmy wtedy Zakopiankę bez żadnego szukania objazdu w mapsach.

Oczywiście nie szarpaliśmy się od razu na Rysy (chociaż dzieci chciały i nas też kusiło), lecz postanowiliśmy zacząć od nieco łatwiejszego szlaku w Tatrach Wysokich.

szlak na wiktorówki dreptankiplWiktorówki z Zazadniej niebieskim szlakiem

Na parkingu w Zazadniej spotkało nas coś, w co zapewne nikt, kto kiedykolwiek był w polskich Tatrach, nam NIGDY nie uwierzy… Bezpłatny parking! Tak! Oczy was nie mylą. DARMOWY ZA FREE! Było to tak niewiarygodne i niemożliwe, że dobre 15 minut rozglądaliśmy się za panem w zielonej kamizelce. Nie było go!

Ruszyliśmy więc w stronę Wiktorówek niebieskim szlakiem z parkingu w Zazadniej. 

Choć było wcześnie i raczej zimno, promienie słońca błyszczały między drzewami, a droga mijała przyjemnie i szybko. Ta część szlaku prowadzi bitą, kamienną drogą leśną na Wiktorówki. Do himalajskich warunków jej raczej daleko, ba!, równie dobrze mogłaby to być droga w Lesie Wolskim. Plusem jest to, że nawet małe nogi dreptają bez większych problemów w górę.

szlak na wiktorowki dreptanki mpiotrowskaW ciągu pół godziny doszliśmy do pierwszego punktu naszej wycieczki – kaplicy Matki Boskiej Królowej Tatr na Wiktorówkach. Drewniany kościółek usadowiony jest malowniczo wśród drzew i wyłania się spomiędzy wierzchołków dosłownie w ostatniej chwili, gdy już jesteśmy tuż przy nim. 

Miejscem tym zarządza zakon dominikanów i funkcjonuje ono jako obiekt kultu religijnego w górach (jak macie ochotę, to można nawet zaliczyć mszę. Codziennie). Ale można też skorzystać z przyziemnej oferty – napić się herbaty (ogólnodostępna za zwyczajowe „co łaska”), zagrzać i skorzystać z toalety. My sprawdziliśmy wszystkie opcje oczywiście.

kaplica na wiktorowkach dreptanki mpiotrowskaZ Wiktorówek na Rusinową Polanę

Po krótkim postoju (na drugie śniadanie i siku) ruszyliśmy dalej na Rusinową Polanę. Najpierw po drewnianych stopniach w górę, do granicy lasu, a potem całkiem już w himalajskim stylu – wielką łąką między szczytami, szlakiem znaczonym chorągiewkami. 

Rusinowa Polana to jedno z najpiękniejszych miejsc w Tatrach Wysokich. Widok rozpościera się na całą ścianę najwyższych wierzchołków naszych gór. Polana zazwyczaj pęka w szwach i trudno się dopchać do widoku na słitfocię (byliśmy, widzieliśmy, bo w celach zawodowych bywamy w tym miejscu bez dzieci kilka razy do roku, najczęściej w ciepłe wakacyjne soboty, więc dobrze wiemy, jak to wygląda). Ale nie 1 listopada. Mieliśmy cały widok dla siebie i mogliśmy sobie nawet wybrać, w którą stronę zrobimy sobie nasze rodzinne selfie tak, żeby nie mieć w kadrze przypadkowych turystów.

Z Wiktorówek na Rusinową Polanę idzie się nie dłużej niż 15-20 minut. Ale oczywiście dzieci zdążyły w tym czasie zgłodnieć tak bardzo, że krótka przerwa na zdjęcie, zamieniła się w kolejny długi popas na trzecie śniadanie.

schody rusinowa polana dreptanki mpiotrowska

rusinowa polana dreptanki mpiotrowska

Z Rusinowej Polany na Gęsią Szyję

Pojedzeni i nasyceni przestrzenią wokół nas, ruszyliśmy dalej zaplanowaną trasą, na Gęsią Szyję. Jest to jeden z niższych szczytów, na który prowadzi stromy szlak bezpośrednio z Polany. Tutaj już zaczęły się schody… I to dosłownie, bo na szczyt prowadzi ponad tysiąc drewnianych stopni (zgubiliśmy się w liczeniu już w okolicach pięćdziesiątego, więc nie sprawdziliśmy, czy informacja z netu jest prawdziwa) niemal pionowo w górę.

Taka ilość schodów każdemu mieszczuchowi od razu przywodzi na myśl pytanie: „Gdzie winda?”. Uprzedzamy: nie ma. Trzeba się wspinać. I z dużym prawdopodobieństwem robić jednocześnie za wyciąg orczykowy dla tych, którzy już przy piątym schodzie zaczną pytać: „Ile jeszcze???”.

schody gęsia szyja dreptanki mpiotrowskaIm więcej schodów za nami, tym widoki coraz lepsze. Po godzinie tej wspinaczki osiągamy w końcu szczyt Gęsiej Szyi (1489 m n.p.m.)Jak mówią przewodniki, nazwa ta została nadana przez górali na zasadzie skojarzenia z szyją gęsi (nie wnikamy, co pili, jak to widzieli…). Otwiera się przed nami panorama na całe niemal Tatry i „widok na 100 szczytów i przełęczy” (tak pisał o niej Chałubiński już w 1878 r.). W tym, oczywiście, na upragnione przez dzieci Rysy.

tatry z dziecmi dreptanki mpiotrowska

tatry z dzieckiem dreptanki mpiotrowskaNa szczycie mocno wiało (listopad!) i chwila odpoczynku była rzeczywiście chwilą, bo mroźne powietrze skutecznie przepędziło nas z góry. My ruszyliśmy z powrotem w dół, dokładnie tą samą trasą, którą weszliśmy. Dzień był krótki, więc jak żegnaliśmy Rusinową Polanę, to słońce już zachodziło. Jeśli jednak będziecie tam w innym czasie, to zdecydowanie polecamy iść dalej zielonym szlakiem na Rówień Waksmundzką i wrócić czerwonym przez Polanę pod Wołoszynem (może też tak kiedyś pójdziemy…).

z dziecmi w tatrach


CIEKAWE MIEJSCA W SIECI, KTÓRE WARTO ODWIEDZIĆ PRZED WĘDRÓWKĄ

Kaplica na Wiktorówkach >>

Tatrzański Park Narodowy i wszystko, co powinniście wiedzieć przed wędrówką >>


MACIE OCHOTĘ NA WIĘCEJ?

Sprawdźcie nasze inne propozycje na jednodniową wycieczkę po okolicach Krakowa i Małopolski, klikając poniższy link:

Okolice Krakowa z dziećmi — jednodniowe wycieczki dla całej rodziny >>


 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o